Z wielkim zażenowaniem, trwogą i zdziwieniem przyjęliśmy historię, która wyszła na jaw przy okazji eliminacji do grudniowych finałów Młodzieżowych MP U-20.
Okazało się, że w drużynie walczącej o mistrzostwo nie może wystąpić zawodnik grający w innym klubie w rywalizacji ligowej.
I to nawet, jeśli jest tylko "wypożyczony". Co ciekawe, nie dotyczy to piłkarzy grających w "dużej" piłce.
Innymi słowy, gdybyśmy dogadali się z Legią Warszawa, to barw CLEAREX-u w trakcie mistrzostw mogliby bronić na przykład Żyro i Wolski. I byłoby wszystko OK. Ale "ogrywający" się jesienią w pierwszej lidze młody zawodnik naszego klubu może zasiąść tylko na trybunach.
Ktoś tu wspominał o profesjonalizacji futsalu, o wychowywaniu rodzimych halowych talentów. Nie, to tylko nam się wydawało.
A przecież już doktor Strosmajer, z czechosłowackiego serialu "Szpital na peryferiach", mówił siostrze Hunkovej: "Gdyby głupota umiała fruwać, to unosiłaby się pani jak gołębica". Nic dodać, nic ująć.